GTA oczyszcza z emocji

gtavreviewheaderDobre, złe, silne i słabe.. Skala emocji jest bardzo szeroka. Te złe można uwolnić przez sport, podróż albo grę.

Jak?

Nie jest skomplikowana. Nie wymaga też zbyt wiele myślenia. Gracz jest gangsterem, otrzymuje misje od swoich przełożonych. Zróżnicowanie zadań polega na unicestwieniu coraz to nowego wroga. Ma przy tym pod ręką wszystkie środki transportu lądowego do dyspozycji! Czy taka nieskomplikowana, schematyczna akcja może być narzędziem szatana? Zabijanie w grze, unicestwianie miotaczem ognia czy pobicie i zabranie auta innemu bohaterowi nie musi budzić agresji, może ją koić?

Jeżeli ktoś ucieka od świata w taką grę, to w momencie kiedy poczuje relaks, odchodzi od komputera i wraca do rzeczywistości. Grając w GTA niekoniecznie trzeba wybiegać z domu z miotaczem ognia, kraść samochody i nazywać wszystkich dziwkami. Wulgarne słownictwo, szybka akcja gry i głośna ostra muzyka nie każdemu ukoi nerwy, ale nie każdemu też ukoi je joga.

Dlaczego uciekamy się do grania w GTA zamiast wyjść na spacer, oddychać świeżym powietrzem, czy długo patrzeć na zielony kolor (podobno uspokaja).? Może dlatego, że jest to jednym ze sposobów wyżycia złej energii. Dostajemy misję, skupiamy się na jej realizacji i inwestujemy całą swoją złą energię w zlikwidowanie wroga. Niejednokrotnie obserwując np. kogoś z kim mieszkamy widać, ze siada do komputera wściekły, ale odchodzi od niego już bardzo rozluźniony. Jednak dobrze mieć też inny sposób relaksu i rozwiązywania problemów. Jest cienka linia miedzy odpoczynkiem, a uzależnieniem od tego, co przynosi ulgę.

Wydaje mi się, że gra jest swoistym zbiorowiskiem wielu alter ego człowieka. Ten kto kreuje w niej swoją postać może wybrać: przestępcę bankowego, który nienawidzi swojej żony, świadek koronny, narkoman z przyczepy albo windykator w konszachtach z ormiańczykiem. Czy można je postawić za autorytety? Nie! I o to chodzi. Jesteśmy na co dzień wzorowymi synami, córkami, matkami, ojcami, siostrami, czy uczniami i obywatelami. Na chwile możemy to rzucić. Stać się kimś innym. Popełniać czyny bez żadnych konsekwencji. Nie dajemy nikomu przykładu, jesteśmy tylko sami dla siebie. Każdy z nas ma mroczną stronę i tu może się ona uzewnętrznić. Jeden odreagowuje codzienność topiąc ją w alkoholu, drugi ćpa, trzeci ćwiczy jogę, a kolejny gra np. w GTA. Wyładowując napięcie w wirtualnym świecie nikomu nie szkodzimy, a sobie przynosimy ulgę. Swoiste wyjście ewakuacyjne.

Czym gorszy jest ciemny charakter w grze komputerowej niż w filmie? Przecież tyle filmów powstało na podstawie poczynań drobnych przestępców, morderców, czy szefów mafii. Z resztą to często na ich podstawie i na podstawie książek powstają dopiero gry komputerowe opierające swoją fabułę na typach spod ciemnej gwiazdy. To właśnie takie postaci pokazują nam przecież czym jest dobro. Lepiej mieć z nimi do czynienia i się utożsamiać na ekranie, a nie w życiu codziennym. Zabójcy grają w gry komputerowe? Zdrowi obywatele też. Większość społeczeństwa w coś gra! Nie wyznacza to pewności zepsucia psychicznego i moralnego gracza, ale też wcale go nie wyklucza. W zasadzie nawet łyżka w dłoni szalonego może być niebezpieczna. Tak samo gra.